czwartek, 31 maja 2018

Śmiechy, chichy i radość z tworzenia.

Śmiechy, chichy i radość z tworzenia.

fot. Jan Ciepliński - szukajcie na FB
Kiedy w 2012 roku zaczęłam pisać bloga vanillaforhome, klik chciałam spróbować czegoś nowego. Ostatecznie pisanie bloga zmieniło, a nawet wywróciło mój świat do góry nogami. Nie chcę pisać o tym co było i jak to się zaczęło. Może kiedyś. Chcę Wam dzisiaj napisać jak ważne jest dla mnie to co robię.
Poznaję w swojej pracy wiele osób. Kilka dni temu, obca mi Pani, z którą miałam okazję rozmawiać, zadała mi pytanie: "Pani Krowo, powiedz mi co robisz i czym się zajmujesz?"
 Muszę przyznać, że było mi ciężko odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Powiedziałam...
"W domu jestem specem od organizacji, poza nim, prowadzę warsztaty kreatywne dla dzieci i szyciowe dla dorosłych.
Jestem konferansjerem na różnych spotkaniach i wydarzeniach.
Pracuję jako koordynator wydarzeń kulturalnych i medialnych."
Kiedy to usłyszała, rzuciła: "Wiesz, taka odpowiedź usatysfakcjonuje ciekawskich. Czy jesteś w stanie odpowiedzieć sobie czym się zajmujesz? Czy robisz to, co lubisz i czerpiesz z tego radość?"
Przyznam, że trochę mnie zatkało i odebrało mi mowę. Nie wiem skąd ona się urwała, ale nie mogłam przestać o tym myśleć, do dzisiaj. 
Siedząc w ogrodzie, słuchając ćwierkających ptaków, odpowiedź na jej pytanie przyszła do mnie sama!
Przynoszę radość i uśmiech! Nic nie jest dla mnie ważniejsze od radości w oczach dziecka, które stworzyło dzieło sztuki nowoczesnej na moich zajęciach i zaniosło go mamie. 
Błysk w oku chłopca, który ze mną na scenie śpiewał "Mam tę moc". Pewność siebie niewidomego młodzieńca, którego byłam przewodnikiem na scenie.
Zgoda na zabawy pod ogrodowym zraszaczem, nawet wtedy gdy nie świeci słońce, a woda jest lodowata.

fot. Jan Ciepliński - szukajcie na FB
Tak powinnam mówić, że tym się właśnie zajmuję. Szukam w życiu i w pracy radości, przekazując ją dalej.
Dzięki niej mogę tworzyć animacje na kolejne spotkania, ciekawe warsztaty, czy otwierać nowe okno swoich możliwości. 
Słyszałam ostatnio pewną historię:
Dziewięćdziesięcioletnia kobieta, w pewne popołudnie bardzo źle się poczuła. Założyła na siebie czarne ubranie (stwierdziła, że przychodzi jej czas) i siedziała tak wpatrując się w okno przez kilka godzin. Nie spodziewała się, że w pewnym momencie przyjdzie ktoś, kto się do niej uśmiechnie i poda jej herbatę. Zrobiła to jej córka, z którą kobieta mieszkała. Kilka minut później, kobieta wyszła z pokoju w kolorowej sukience śmiejąc się, aż brakowało jej tchu. Powiedziała tylko: "Radość do mnie przyszła! Będę żyć dalej!"

To dowód na to, że dawanie radości się opłaca za każdym razem i zawsze.

W najbliższą sobotę, Pani Krowa przebierze się za pszczółkę Maję i wraz ze swoimi asystentami: Minionem, Minerwą i Prosiaczkiem poprowadzi animacje dla dzieci. Teraz to już sama nie wiem, czy to ja daję radość, czy radość mam z możliwości udziału w takiej zabawie.

Trzeba żyć pełnią życia z uśmiechem na twarzy. Tylko wtedy, kiedy jesteśmy autentyczni wszystko nam się udaje!

3 majcie się!


fot.Jan Ciepliński - klik

poniedziałek, 21 maja 2018

Pani Krowo co z tym praniem?

Pani Krowo co z tym praniem?
Jak prać? Jak organizować sobie pranie, aby zyskać kilka godzin w tygodniu?
W domu jakby nie było ciągle jest coś do roboty. To takie małe pole bitwy.
Nie chodzi o to, aby wszystko było idealne. Chodzi o to, aby tak zorganizować sobie prace domowe, żeby nie były one dla nas uciążliwe i męczące.
Niestety i tak trzeba je wykonać i tak. Wystarczy dobra organizacja, sprzęt i zmiana podejścia.

To mój autorski program na praniowy.

Zacznę od sprzętu. Warto i mówię to z pełną odpowiedzialnością zainwestować w dobrą pralkę i uwaga... suszarkę do prania. (Niby nic, a jednak mało kto używa). Ja tak!  Nie zamierzam się z nią rozstawać. Wręcz w przyszłości zainwestuję w lepszy model.
Słyszałam różne opinie, że suszarka to druga pralka. Łatwo się mówi, ale to kolejny wydatek. Że niby prądu zżera dużo. A żelazko niby nie? To co wyciągam z suszarki (prawie) nie wymaga prasowania . Niszczy pranie, nie dosusza, ogólna beznadzieja. Nie zgadzam się. Nic takiego u mnie nie ma miejsca.

Wypowiadam się na temat urządzeń, które posiadam i które u mnie się sprawdzają. Czyli?
( Nie podaje marek-post nie jest sponsorowany.)
  • Pralka 9kg - 1400 zł ma 5lat
  • Suszarka 7kg - moja jest wywiewna cena 799zł ma 5lat
Chciałam dużą pralkę, ponieważ wcześnie dla czteroosobowej rodziny (w pralce 4,5 kg) robiłam 6 prań. Czyli prawie jedno dziennie przez cały tydzień. Wrażenie prania bez końca. Kiedy jeszcze dochodziło prasowanie odechciewało mi się wszystkiego. No nic tylko rzucić pracę i zmienić profesję - zostać praczką. A to nie dla mnie! Bo Pani Krowa lubi dobrą kawę na mieście i książkę ;).
Dlatego kiedy moja stara pralka powiedziała, że nie będzie już ze mną współpracować postanowiłam rozeznać się w temacie i jakoś ogarnąć ten paskudny temat.
I tak zostałam posiadaczką powyższego sprzętu. Powiecie: no super jak się ma miejsce. No może i tak, ale jak się go nie ma trzeba go sobie zorganizować. Moje koleżanki, którym podpowiedziałam ten sposób jakoś dały radę. Znalazły przestrzeń w szafie w przedpokoju, kotłowni czy kuchennej zabudowie. Wierzę, że się da.

Zatem jak sobie to wszystko zorganizować? 


Wybieram jeden dzień w tygodniu np. poniedziałek. Pranie nastawiam rano kiedy wychodzę do pracy tak, aby po powrocie czekało już gotowe. Po przyjściu wrzucam go do suszarki i nastawiam kolejne (16:00-18:00). W tym czasie robię obiad i ogarniam dom po przyjściu z pracy. Wiecie psy, koty i takie tam. Ok 18:00 jedno pranie mam już wysuszone, a kolejne wyprane. To wysuszone od razu składam, żeby się nie pogniotło i przekładam do półek. To bardzo ważna czynność! Jak zostawicie to będzie prasowanie.
Kiedy drugie pranie się suszy ja nastawiam trzecie. Czyli o 20:00 mam wysuszone drugie i zaczynam suszyć trzecie. W tym czasie polecam poczytać, albo oglądnąć dobry film. No chyba, że wolicie lampkę wina. O 22 mam wysuszone caøe pranie, które składam i zanoszę na miejsce. To trzy duże prania. Białe, czarne i kolorowe. 
Po takim maratonie prania mam spokój półtorej do dwóch tygodni.
Są jednak rzeczy, których do suszarki nie wkładam tj: cienkie spodnie, delikatne bluzeczki i koszule. Po ich wypraniu i wysuszeniu już na klasycznej suszarce organizuję sobie dobry film i jak w postcie Dlaczego Pani Krowa nie ogląda telewizji? zabieram się za prasowanie. Wszystko udaje się bardzo sprawnie organizować.



I powiem Wam, że to wszystko działa póki nie przyjedzie mama. Oj, tak!" Pomogę Ci kotku!" Pierze kobieta dwa dni, żeby dziecku pomóc, bo w weekend córka do pracy idzie i co? Zadyma! To rozwala cały mój plan. Cała organizacja leży. Dlaczego? Bo zwykle robię pranie wtedy kiedy naprawdę mam czas. Chcę uniknąć leżącego prania w salonie i na desce do prasowania. To mnie bardzo frustruje jak nie mogę się czymś zająć i zagraca mi moją przestrzeń. Dlatego już wolę nie prać i poczekać kilka dni! Każdy z nas ma za dużo rzeczy w szafie, więc nie martwcie się na pewno nie zabraknie! A z mamą to pozostanę przy lampce wina na tarasie.
Chodzi o to, żeby dobrze zarządzać swoim czasem. Mój jest cenny dlatego mistrzowsko podchodzę do tematu organizacji. I polecam Wam zrobić tak samo.

Pytania? Piszcie na panikrowa@gmail.com lub piszcie w komentarzach.


Tak na koniec.
Miałam okazję słyszeć ostatnio pewną rozmowę dwóch małych dziewczynek w tramwaju. Jedna pyta się drugiej:
Czym zajmuje się Twoja mama?
Jest szefową.
A tata?
Zajmuje się moją siostrą.
No, ale ja pytam czym się zajmuje?
Przecież Ci mówię, że jego pracą jest zajmowanie się moją siostrą.
A co z praniem?
A tym to zajmuje się moja mama.

:D

Tym akcentem zakończę dzisiejszego posta, a Wam życzę powodzenia w organizacji!

3 majcie się!





Copyright © 2016 Pani Krowa , Blogger