środa, 29 sierpnia 2018

Pani Krowa zamiast pojechać na wakacje jeździ po Polsce!

Pani Krowa zamiast pojechać na wakacje jeździ po Polsce!

Już miał być wyjazd, lot, ciepłe kraje. W tym roku jednak jeżdżę, ale po to, aby dla Was gotować.
W ten weekend znów mieliśmy okazję wraz z kucharzem Piotrem Wójcikiem przemierzyć całą Polskę.
W sobotę gotowaliśmy w Mielnie, a w niedzielę w Solcu nad Wisłą.
Zapytacie pewnie co gotowaliśmy? Na megapatelni można ugotować praktycznie wszystko i przyznam nieskromnie, że wychodzi nam to megadobrze!

W Mielnie mieliśmy okazję gotować Zupę rybną po węgiersku. To pikantna zupa ze świeżym dorszem, a autorski przepis Piotra Wójcika możecie znaleźć poniżej.

ZUPA RYBNA PO WĘGIERSKU


Składniki:

  • kolorowe warzywa: papryka (czerwona, zielona, żółta), marchewka, brokuły, kalafior co tam lubicie najbardziej (ok. 1kg warzyw)
  • 1 cebula
  • 1 czosnek
  • pulpa pomidorowa 1 butelka ok 750ml
  • wino półwytrawne
  • sól
  • pieprz
  • świeże filety ryby ze skórą
  • czerwona papryka słodka i ostra
  • 50ml oleju rzepakowego zimno tłoczonego
Zacznijcie od wyfiletowania ryby. Pamiętajcie, aby wyciągnąć wszystkie ości. Ze skór i resztek z ryby zróbcie wywar. Wywar gotujcie ok.40 minut, a same filety w tym czasie odstawcie do lodówki.
W garnku najlepiej żeliwnym na oleju rzepakowym podsmażcie cebulę. Wrzućcie czosnek. Kiedy cebula się zeszkli, dodajcie warzywa i przyprawy. Jak lekko się podsmażą dodajcie pulpę pomidorową. Kiedy całość się zagotuje, wlejcie wino - 1/2 butelki. Kiedy znów zupa się zagotuje dodajcie wywar. Po 10 minutach dodajcie filety. Zupa jest gotowa kiedy ryba lekko zacznie się rozpadać.

Smacznego !



Jak wyglądało gotowanie 1000 porcji na megapatelni zobaczcie sami na filmie klik oraz zdjęciach poniżej.






Niestety po za porcjami degustacyjnymi nie zostało dla nas nic. Jednak tak bardzo lubię taką zupę, że mam ją dzisiaj na obiad. 

Jeżeli chodzi o Solec nad Wisłą potrawę poznacie w kolejnym postcie.

3 majcie się!


Partner: www.idealy.eu
Autor przepisu: Piotr Wójcik - kucharz
Tekst, zdjęcia i film: Pani Krowa

niedziela, 12 sierpnia 2018

Gdzie się wybrać na wakacje? Malta,Gozo,Malaga, a może biegun północny?

Gdzie się wybrać na wakacje? Malta,Gozo,Malaga, a może biegun północny?
Malta? 

PK:
Cześć!
Dzwoniłeś do Stefka kiedy przyjedzie?
M:
Tak.
PK:
No i?
M:
Powiedział, że ma 30 dni urlopu.
PK:
To świetnie! Czyli kiedy nas odwiedzi?
M:
Powiedział, że wybiera się na dłuższy urlop.
PK:
No dobrze, ale gdzie?
M:
No daj dokończyć.
Jakiś czas temu usłyszał, że pewien mężczyzna organizuje wyprawę. Bardzo niebezpieczną. Szuka śmiałków, którzy wyruszą razem z nim... zgłosiło się 5000 ochotników...
PK:
No co Ty gadasz? Stefek?
M:
...z tej wyprawy nie będzie żadnych korzyści materialnych, ani splendoru ani chwały. Ogromne ryzyko, można nigdy nie wrócić.  Może być niebezpiecznie i lepiej być przygotowanym na wszystko. To wyprawa na biegun północny. I.... i Stefek powiedział, że... rusza na północ.
PK:
(Panią Krowę zatkało.)
M:
Powiedział, że wyjeżdża w sobotę.
PK:
Na biegun?
M:
Na północ...
PK:
???
M:
Powiedział tylko: mam nadzieję, że wrócę. Jadę na północ, na wyspę Wolin.
PK:
No co za wariat!
:D

Trochę absurdu w niedzielę jeszcze nikomu nie zaszkodziło co nie?

A może Białka Tatrzańska?

Wolicie morze czy góry?


3 majcie się!




środa, 8 sierpnia 2018

Blogowa wolność!

Blogowa wolność!
Życie płata nam niezłe figle. Jakiś czas temu znajoma zapytała mnie dlaczego nic nie pojawia się na blogu? Ruszyłaś! Daj się poznać! Jesteś człowiek orkiestra. Pisz o sobie! Nie wymyślaj tematów. Pisz tak jakbyś rozmawiała ze mną przy kawie.
Powiem Wam, że długo się nad tym zastanawiałam. Kiedy zaczynałam pisać bloga w 2012 roku "vanillaforhome" miałam zupełnie inny pogląd na wszystko co robię.
Nie chce narzekać, bo nie mam na co, ale dużo przez ten czas się zmieniło.
Blogosfera się rozwinęła. Każdy teraz bloguje.
Ja dzięki temu doświadczeniu znalazłam sposób na życie. Dzięki pasjom, które odkryłam zaczęłam się realizować, zmieniłam pracę i zaczęłam żyć życiem, które uwielbiam.
Diety, które testowałam przestały nimi być, a stały się sposobem na życie.
Dlatego dzisiaj nie zobaczycie zdjęć, ale znajdziecie odpowiedź na kilka pytań.

Dlaczego nie wrzucam na bloga zdjęć moich wnętrz tak jak kiedyś?

Kochani przez tyle lat zmieniłam wiele. Doszłam do etapu, że niczego więcej nie potrzebuję. Podoba mi się mój dom i dobrze się w nim czuję. Oczywiście są rzeczy, które planuję zmienić, jednak wiąże się to z ogromnym nakładem finansowym i póki co nie zamierzam się tym zajmować. Jest jak jest i dobrze mi z tym. Lubię zmieniać dekoracje, które odświeżam wraz z sezonem. Często bywa, że jeśli przypomni mi się o ich publikacji to dawno są zmienione:D. Dlatego zapraszam na Instagram tam częściej pojawiają się nowości.
Moje wnętrza są pełne roślin. Tętni w nich życie.

Co z moim szyciem?

Szyję dla siebie, bliskich i znajomych. Jako, że światem rządzi Lidl i Biedronka nie zamierzam z nimi konkurować. Wszyscy chcieliby wszystko za pół darmo. Albo ktoś chce rękodzieło i zleca mi indywidualną pracę za cenę, która jest warta mojej pracy, albo zwyczajnie się nie podejmuję takiego zlecenia.
Nie mówię, że kupowanie w sklepie jest złe, ale odkąd sama zajmuję się rękodziełem, kupuję go bez marudzenia i z większą świadomością niż kiedyś.
Dalej rysuję maszyną do szycia. Zaczęłam personalizować swoje ubrania. To, że kupimy sobie coś w "sieciówce" nie oznacza, że musimy wyglądać wszyscy tak samo.
Rysowanie dla dzieci, na ubraniach, poduszkach czy torbach dalej mnie kręci i chętnie przyjmuję takie zlecenia.
Potrafię po tych kilku latach powiedzieć nie.

Co z dietą bezglutenową?

Do dzisiaj muszę tłumaczyć, że nie jesteśmy na diecie. Celiakia to choroba genetyczna nie dieta.
Do dzisiaj muszę tłumaczyć, że to nie problem.
Diety to diety. Wielu z nas nie potrafi odmówić sobie pewnych rzeczy, nie potrafi znaleźć sposobu na siebie. I dlatego próbujemy diet, w których nie jesteśmy w stanie wytrwać.
Nie będę się ciągle tłumaczyć, że przez całe życie nie byłam na diecie. Zdrowe odżywianie to mój sposób na życie. Sport to mój sposób na relaks i czas z rodziną.
Nie jemy glutenu, ale ostatnio też cukru, mięsa i mleka krowiego (no chyba, że bez laktozy).
I o dziwo żyjemy! Wszyscy! Nikt nie narzeka bo warzywa, owoce, sery i zdrowe produkty są pyszne. Nasi goście nie mogą się najeść. A no właśnie da się!

Nie chce pisać o chorobie, aby było chwytliwe (a mogłabym), nie chce pisać o pracy, żeby zaspokoić ciekawość niektórych, ale tak jak powiedziała mi Anka, będę dalej pisać, bo dzięki temu czuję się wolna.
Czy ktoś będzie to czytał? Może tak, a może nie. Najważniejsze, aby nie zapominać, że robi się to dla siebie.
Blog od wielu lat był moim pamiętnikiem. Do dzisiaj łapię się na tym, że szukam w nim swoich przepisów. Spokojnie można by już napisać książkę.
Nie będę tutaj regularnie, bo czasem wole poczytać książkę, albo pójść na spacer. Nie będę segregować tematów, bo jest wiele rzeczy, które mnie interesują, albo są w danej chwili moim numerem jeden. Nie będę nikogo namawiać, że ma żyć bez glutenu, cukru, mięsa i mleka, bo nie da się tego zmienić z dnia na dzień bez odpowiedniego podejścia. Do tego trzeba dojrzeć. Jeżeli coś was zainteresuje w tym co uda mi się wyskrobać będzie mi miło. Dla tych, którzy czytają regularnie i wiem, że czekają na moje wpisy postaram się bardziej :).

W pisaniu bloga chodzi o to, żeby być wolnym!

Jestem wolnym duchem i niech już tak zostanie.

3 majcie się!



Copyright © 2016 Pani Krowa , Blogger