piątek, 19 października 2018

Gościnny SIERADZ


Przejeździłam w sezonie letnim pół Polski. Jak powiem, że zrobiłam kilka tysięcy kilometrów to nie przesadzę.  Prowadziłam różne wydarzenia kulturalne, kulinarne i muzyczne. Dlatego muszę Wam wspomnieć o pewnym miejscu, bo nigdzie jak tam nie czułam się tak dobrze (w pracy oczywiście).

Jechaliśmy z Kołobrzegu późnym wieczorem. Raczej wszyscy są przychylni naszym projektom i mogę pochwalić całe Pomorze, że wykonują świetnie swoją pracę, ale okazało się, że są ludzie wyjątkowi, o których powinniśmy czasem powiedzieć coś więcej.

Tego czego baliśmy się od zawsze to zwierzyna leśna i nocne podróżowanie. Raczej nie wykrakaliśmy. Zwyczajnie. Stało się i koniec.
Jeleń wyskoczył nam na jezdnię i skasował pół samochodu. Na szczęście nic nam się nie stało. Pomoc drogowa oznajmiła, że dojedzie do nas dnia następnego ok. godziny 12. Cała noc w lesie? Świetnie!
Podjęliśmy decyzję, że nie będziemy czekać. Skoro sie toczymy może uda się jakoś dojechać do najbliższego nam celu. Zaryzykowaliśmy. 30km/h środek nocy, dusza na ramieniu... . Dokulaliśmy się do Sieradza w środku nocy. Można powiedzieć bardziej nad ranem. Po takim zdarzeniu człowiek nie może spać, a i jego myśli absolutnie nie kierują się w dobrą stronę. Pytania co ja tutaj robię i takie tam. Myślami w domu jednak z zachowaniem zimnej krwi, bo przecież pracę trzeba wykonać. I tak jakoś nie mogłam wcześniej pisać... Ciągle coś się dzieje. Jak już wracam do domu potrzebuję ciszy. Uspokajam myśli. Dzisiaj patrzę na pewne rzeczy z dystansem. A ten wyjazd pozwolił mi jeszcze bardziej docenić to co mam i życzliwość innych.
Sieradz. Miejsce, w którym nigdy wcześniej nie byłam. Mieliśmy przyjechać, ugotować trzy dania i jechać dalej. Przyjechaliśmy poturbowani nie fizycznie, a psychicznie.
Wjeżdżając nie wiedziałam zupełnie czego się spodziewać. Jak to będzie? Uśmiechać się kiedy wcale nie było mi do śmiechu. Stało się jednak coś wyjątkowego (przynajmniej dla mnie).
Wjeżdżając skasowanym samochodem na plac imprezy byliśmy jak gwiazdy wielkiego formatu. Nie było osoby, która nie zwróciłaby na nas uwagi ;). Sieradz i gotowanie na mega patelni przez rozbitków, z drugiego krańca polski okazało się jakby gotował sam Gordon Ramsay z asystą Magdy Gessler. Tak! Czuliśmy się wyjątkowo. A to wszystko zawdzięczamy wspaniałym Organizatorom przez duże "O".
Jak tylko wjechaliśmy na miejsce, aby się rozstawić z naszymi klamotami, pomoc płynęła z każdej strony. Został nad nami rozstawiony parasol wsparcia imprezowego.

Dlatego chciałam wspomnieć o Sieradzu, który jest dla mnie obcy, a mimo to czułam się w nim jak w domu. Tak pomocnych ludzi nie spotkałam od lat! A uwierzcie mi bywałam w wielu miejscach.



Wszystkim nam się wydaje, że ktoś to na pewno za nas zrobi "pewne czynności". Ustąpi miejsca w tramwaju, uśmiechnie się czy pomoże przejść przez ulicę osobie starszej, ktoś na pewno za mnie udzieli pomocy. No nie! Powinniśmy sobie uświadomić, że jak sami nie damy, będąc w potrzebie też tej pomocy nie otrzymamy.
Ten post to takie małe podziękowanie dla Pani Izabeli i wszystkich jej współpracowników.
Powiedziałaby pewnie, że to "nic" jednak dla mnie fakt, iż każda moja prośba została spełniona w tempie prędkości światła, było w tym dniu wyjątkowym wsparciem.


Serdecznie pozdrawiam Kasię i Żanetę :* Było mi bardzo miło wznosić z Wami toast rosołem, za udane gotowanie, wydawanie i dalszą podróż do domu :)
Dziękuję za pomoc!

A teraz obiecany przepis na kaszę gryczaną z kurkami i pestkami słonecznika.

Kasza z dodatkami to dobry sposób na pudełkowe jedzenie do pracy, szkoły lub odrębne danie obiadowe.

KASZA GRYCZANA Z GRZYBAMI


Co potrzebujemy:

3 szklanki ugotowanej kaszy gryczanej
500 g pieczarek/kurek lub innych grzybów
1 cebula
1/2 kostki masła
olej do podsmażenia grzybów
1/2 szklanki słonecznika i 1/2 szklanki orzechów opcjonalnie
świeży koperek/pietruszka lub kolendra
sól i pieprz do smaku
parmezan

Cebulę oraz grzyby (dowolne) przysmażamy na oleju rzepakowym z odrobiną masła i soli.
Na suchej patelni prażymy słonecznik i orzechy (opcjonalnie).
Do gorącej kaszy dodajemy masło, przysmażone grzyby z cebulą, słonecznik, orzechy i parmezan. Posypujemy całość ulubionymi świeżymi ziołami, pietruszką lub koperkiem.

Smacznego!

Gotowaliśmy jeszcze dwa dania, ale o nich następnym razem.
Udanego weekendu!

3 majcie się!


Przepis, zdjęcia, tekst - Pani Krowa
Katarzyna Płatuska-Juraszek


Mega Patelnia kontakt www.idealy.eu


Poprzedni post klik, w którym znajdziecie przepis na gulasz orientalny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Pani Krowa , Blogger